Artykuł sponsorowany
Dlaczego sople na dachu przemysłowym w regionie łódzkim wymagają planu bezpieczeństwa, nie doraźnej akcji

Zima w regionie łódzkim potrafi z dnia na dzień zmienić dachy obiektów przemysłowych w niebezpieczne strefy. Gdy z krawędzi kilkunastometrowej hali zwisa metrowy sopel lodu, sytuacja staje się bezpośrednim problemem dla logistyki i ruchu na placu. Pod takimi nawisami nierzadko przebiegają ciągi komunikacyjne, odbywa się ruch pieszych pracowników oraz manewrują pojazdy dostawcze. Upadek bryły lodu z dużej wysokości zagraża zdrowiu przebywających na dole osób, a także prowadzi do poważnych uszkodzeń karoserii ciężarówek lub zniszczenia infrastruktury technicznej. Rozwiązanie tego problemu wymaga przygotowania planu działania opartego na ocenie ryzyka, a nie przypadkowej interwencji z poziomu gruntu.
Skąd biorą się sople i nawisy lodowe na obiektach wielkopowierzchniowych?
Zjawisko oblodzenia krawędzi dachu rzadko wynika wyłącznie z nagłych opadów i spadków temperatury. Zwisające sople powstają najczęściej na skutek ucieczki ciepła z wnętrza ogrzewanego budynku, co prowadzi do topnienia dolnej warstwy pokrywy śnieżnej. Powstała w ten sposób woda spływa w kierunku chłodniejszych krawędzi dachu oraz rynien, gdzie przy kontakcie z mroźnym powietrzem natychmiast zamarza. Obecność ukrytych mostków termicznych w izolacji poszycia oraz nieszczelności w samej konstrukcji znacznie przyspieszają ten proces. Prowadzi to do bardzo szybkiego narastania obciążających brył lodowych.
Infrastruktura logistyczna i biurowa generuje zupełnie inne wyzwania organizacyjne niż tradycyjne budownictwo jednorodzinne. Obiekty przemysłowe wymagają wyznaczenia znacznie szerszych stref buforowych wokół miejsca zrzutu lodu, ponieważ charakteryzują się nieustannym ruchem pieszym i kołowym. W centrach dystrybucyjnych wózki widłowe i samochody ciężarowe pracują niejednokrotnie tuż pod linią dachu. Każdy niekontrolowany spadek oblodzenia stwarza tam ryzyko dłuższego wstrzymania łańcucha dostaw. Należy uwzględnić również fizyczne parametry narastającego obciążenia poszycia. Jeden metr sześcienny mokrego śniegu waży blisko osiemset kilogramów, natomiast waga czystego lodu zbliża się do dziewięciuset kilogramów.
Zlikwidowanie oblodzenia zagrażającego konstrukcji opiera się na ścisłej współpracy ze specjalistami do spraw dostępu linowego. Technicy w pierwszej kolejności wyłączają z ruchu strefę zagrożenia, odpowiednio ją ogradzając i wyznaczając drogi zastępcze. Dopiero po tym etapie, wyposażeni w uprzęże zgodne ze standardami IRATA, zaczynają systematycznie rozbijać lód za pomocą miękkich narzędzi chroniących elewację. W regionie łódzkim firma ALPINROS realizuje usuwanie sopli przy użyciu technik alpinistycznych, dostosowując harmonogram prac do cyklu funkcjonowania danego zakładu.
Kiedy samo strącanie nawisów nie wystarcza do zażegnania problemu?
Skupienie uwagi wyłącznie na najbardziej widocznych z poziomu ziemi elementach to powszechny błąd podczas zimowego utrzymania budynków. Samo odcięcie zewnętrznych sopli rzadko trwale eliminuje zagrożenie, ponieważ twardy nawieszony lód zalega również w pasie nadrynnowym i blokuje odpływy. Jeżeli systemy odprowadzania wody pozostaną niedrożne, pierwsza zmiana temperatury na plus spowoduje ponowne przelanie się wody przez krawędź dachu. Z tego powodu pełna procedura musi obejmować weryfikację koryt rynnowych i ostrożne usunięcie zalegających tam zatorów lodowych.
Prace na wysokościach w sezonie zimowym podlegają bardzo rygorystycznym ograniczeniom meteorologicznym, których nie można w żaden sposób pomijać. Decyzję o rozpoczęciu zrzutu lodu warunkuje stabilny wiatr nieprzekraczający prędkości dziesięciu metrów na sekundę oraz całkowity brak intensywnych opadów śniegu. Temperatura otoczenia spadająca poniżej minus piętnastu stopni Celsjusza lub mocno ograniczona widoczność wymuszają bezwzględne wstrzymanie działań na linach. W przypadku nagłego załamania pogody przy konieczności zachowania ciągłości pracy magazynu, całą operację dzieli się na mniejsze etapy. Najpierw fizycznie zabezpiecza się ciągi komunikacyjne barierami, a właściwe prace linowe przesuwa się na najbliższe możliwe okno pogodowe. Jak regularnie przypominają lokalne służby porządkowe w Łodzi, pełna prawna odpowiedzialność za utrzymanie obiektu w stanie niezagrażającym otoczeniu ciąży na zarządcy nieruchomości.
Zarządzanie zimowym bezpieczeństwem wielkopowierzchniowych dachów opiera się na technicznej wiedzy i starannej ocenie ryzyka. Proces ten rozpoczyna się długo przed pierwszym wejściem techników na stanowiska robocze, a kończy dopiero po całkowitym uprzątnięciu strąconego lodu ze strefy pieszej. Traktowanie tych działań jako spójnego elementu zarządzania technicznego pozwala utrzymać płynność operacyjną obiektu i minimalizuje ryzyko dla otoczenia w najchłodniejszych miesiącach roku.



